Ania i Szymon – opowieść, która wymknęła się współczesności i na jeden dzień wróciła o sześć stuleci wstecz. Na zamku Grodziec czas cofnął się do kamienia i jedwabiu choć emocje aktualne tak kiedyśjak i dziś. Przysięga, złożona w cieniu murów, rycerze, turniej walk, ognień pochodni- wszystko miało swój rytm. Rytm surowy, prawdziwy, niemal zapomniany. Królewska suknia, dostojne stroje, ceremonie i uczta tworzyły świat tak spójny, jakby historia nigdy nie została przerwana.
To nie był ślub inspirowany średniowieczem. To było średniowiecze – na chwilę przywrócone do życia. A wszystko dodatkowo zaprawione klimatem Shreka, mnóstwem genialnej zabawy, radości i wybornych trunków. No i świnia. Nie zapominajmy o świni. Znaczy torcie. A, i Marcineeek! (To już dla wtajemniczonych)